Reemigracja domenowa i pułapki rebrandingu
Chiński koncern CITIC Group, który jako pierwszy duży brand porzucił domenę .com dla własnej domeny markowej, wraca do dotcomu. Ten przypadek znakomicie ilustruje pułapki związane z domenowym rebrandingiem.
Chiński koncern CITIC Group, który jako pierwszy duży brand porzucił domenę .com dla własnej domeny markowej, wraca do dotcomu. Ten przypadek znakomicie ilustruje pułapki związane z domenowym rebrandingiem.
Dobry brand to jeden z fundamentów biznesu. Jednak stworzenie nazwy, która budzi pozytywne skojarzenia i łatwo wpada w ucho, nie jest łatwym zadaniem. Tym bardziej że nie wystarczy wymyślić dobrej maki – trzeba jeszcze znaleźć dla niej adres w sieci.
Do najciekawszych końcówek w segmencie nTLD należą geodomeny miejskie. I to one mają szansę odnieść największy sukces w programie nowych domen. Współczesne metropolie to bowiem nie tylko potęgi gospodarcze, ale również swoiste minipaństwa, z którymi coraz bardziej identyfikują się ich mieszkańcy.
Gigant handlowy Safeway zrezygnował ze starań o trzy nowe końcówki, w tym dwie brandowe. O trzecią z nich, generyczną, wnioskuje inny handlowy moloch Walmart, który jednak nie zamierza uwolnić jej do publicznej rejestracji.
Największa chińska grupa kapitałowa CITIC Group zrezygnowała z domeny w rozszerzeniu .com na rzecz nazwy w swojej końcówce brandowej. Od niedawna konglomerat jest obecny w internecie pod adresem Limited.citic.
Trwa konflikt niezależnych wytwórni muzycznych z Google i Amazon o końcówkę .music. Giganci starają się o prawo do domeny w ramach programu nTLD, ale ich działania próbuje zablokować organizacja A2IM reprezentująca branżę muzyczną.
„Zwykli” abonenci mają czasem szansę w starciu z korporacjami. Firma Porsche przegrała spór o domenę Porsche.social z internautą, który deklaruje chęć postawienia pod tym adresem strony fanowskiej. Producent samochodów próbował przejąć nazwę na drodze URS
Końcówka .io to jedno z kilku rozszerzeń, które w ostatnich latach upodobały sobie startupy. I choć coraz bardziej zyskuje ona na popularności, to jednak na jej wizerunku ciąży ponury epizod brytyjskiej polityki postkolonialnej.
Firma Sedo przeprowadziła badania na temat świadomości nowych domen wśród internautów w USA, Niemczech, Wielkiej Brytanii i Chinach. Wyniki są zaskakujące.
Domena .luxury ma już ponad tysiąc zarejestrowanych nazw. Niewiele? Tylko pozornie. Przy cenie niemal 800 dolarów rocznego abonamentu to całkiem niezły wynik.