Rynek domen

Biznes zaczyna się od domeny.


Kanada chce wprowadzić „podatek od linków”. W Polsce działa już rozwiązanie wprowadzone w Australii

Kanada chce wprowadzić „podatek od linków”. W Polsce działa już rozwiązanie wprowadzone w Australii

Kanada zamierza wprowadzić przepisy, które zmuszałyby Google i inne wyszukiwarki do płacenia wydawcom za wyświetlane treści. Zdaniem giganta to „podatek od linków”, który może odbić się niekorzystnie na wynikach wyszukiwania.

O sprawie informuje m.in. serwis SearchEngineJournal.com. Pakiet przepisów o nazwie Online News Act (ONA) zmusza firmy technologiczne do negocjowania umów z wydawcami prasowymi, których treści ukazują się na platformach tych firm. Ze względu na udział w rynku wyszukiwania największą stratę na proponowanych rozwiązaniach ponosi Google, który określił kluczowy postulat zawarty w projekcie ustawy jako „podatek od linków”.

Przepisy inspirowane są rozwiązaniem wprowadzonym w zeszłym roku w Australi, po tym jak Antypody zagroziły Google blokadą wyszukiwarki, a Google odgrażał się, że opuści tamtejszy rynek. W końcu stronom udało się zaleźć kompromis. „By zaspokoić rosnące potrzeby użytkowników i wydawców”, gigant uruchomił serwis Google News Showcase. Zamieszcza w nim treści wiodących regionalnych i niezależnych wydawców, którym płaci za selekcję i publikację ich treści na platformie. Usługa nie jest jednak ograniczona do Australii, obecnie działa również w Polsce. Na naszym rynku debiutowała całkiem niedawno, bo 9 lutego br. Jak podaje serwis WirtualneMedia.pl, do programu już na starcie przystąpiło 27 wydawców, m.in. Wprost.pl, DoRzeczy.pl, naTemat.pl, 300Gospodarka.pl i Niezalezna.pl. Najwyraźniej Google stara się łagodzić nastroje wydawców, by odsunąć w czasie bardziej zdecydowane posunięcia prawne.

W przypadku Kanady może się to nie udać. Jeśli usługa Showcase staje się powszechnie dostępna, wydawcy prędzej lub później będą chcieli zawalczyć o więcej. Sabrina Geremia, wiceprezes Google Canada, odradza zbyt śmiałe kroki, twierdząc, że wprowadzenie „link tax” nie przysłuży się mediom. Wskazuje też na mankamenty i niejasności takiego rozwiązania. Kluczowym – jej zdaniem – jest brak jednoznacznej definicji podmiotu prasowego. W świetle proponowanych przepisów mogłoby to przełożyć się na konieczność wypłacania pieniędzy administratorom stron, którzy „nie zasługują” na gratyfikację finansową ze względu na niską jakość lub szkodliwość treści zamieszczanych na swoich łamach, a jednocześnie indeksowanych w Google i wyświetlanych w wynikach wyszukiwania. Ponadto Online News Act miałby uniemożliwić firmom technologicznym nakładanie kar lub preferowanie serwisów, z którymi doszły do porozumienia i podpisały umowy. Ograniczyłoby to możliwość hierarchizacji treści.

Określenie „podatek od linków” jest o tyle błędne, że zgodnie z założeniami ONA nie dotyczy daniny dla państwa, ale opłaty uiszczanej na rzecz właściciela strony, do której Google przekierowuje czytelnika. Również teza o niejasności definicyjnej nie jest jednoznacznie prawdziwa. Za wydawcę prasowego, który mógłby domagać się wynagrodzenia od wyszukiwarek, ONA uznaje organizację, która zatrudnia w Kanadzie co najmniej dwóch dziennikarzy. Brak jednak odniesień do standardów dziennikarskich, co faktycznie pozostawia pole do nadużyć.

Ustawa obecnie jest rozpatrywana przez kanadyjski parlament. Google zamierza „współpracować z kanadyjskim rządem” w najbliższych tygodniach, nad jej „ulepszeniem”.

Tagi: , , , , , ,

Tutaj możesz komentować