Rynek domen

Biznes zaczyna się od domeny.

Domenowa gorączka szybko nie wygaśnie

Domenowa gorączka szybko nie wygaśnie

Brytyjskie czasopismo finansowe przywraca wiarę w rynek domen tym, którym jej brakuje. Model od pucybuta do milionera w branży adresów wciąż działa.

„Jeśli zauważysz rosnący trend, zanim dostrzeże go mainstream, wciąż możesz zarobić fortunę, pod warunkiem, że dobrze rozegrasz sprawę. Możesz zarejestrować domenę za kwotę rzędu 10 dolarów i sprzedać ją za milion” – przekonuje Jen Sale, współzałożycielka firmy Evergreen, oferującej adresy na sprzedaż. Na swoim koncie twitterowym chwali się m.in. takimi nazwami, jak Cybersecurity.com, Magical.com, Races.com, Hometown.com czy Crafty.com. Adresy są bez wątpienia godne pozazdroszczenia i warte siedmiocyfrowych sum. Niestety dziś nie sposób trafić na takie w rejestrze. Z drugiej strony domeny w rodzaju Ethereum.com, związane z nowymi technologiami czy trendami, nieoczekiwanie zyskują na wartości i nawet odkupienie ich w odpowiednim czasie na rynku wtórnym w celu późniejszej odsprzedaży może okazać się inwestycją wartą miliony dolarów.

Opinii Sale w kwestii domainingu zasięgnął Dominic Frisby z brytyjskiego czasopisma MoneyWeek, zgodnie z claimem zawartym na stronie „najlepiej sprzedającego się magazynu finansowego w Wielkiej Brytanii”. Frisby przekonuje, że adresy www niezmiennie pozostają „gorącym towarem” i na potwierdzenie swoich słów przywołuje całą listę milionowych sprzedaży z okresu obejmującego ponad dwadzieścia lat. Przypomina również, że adresy sprzedane za kwoty siedmiocyfrowe bywały wcześniej kupowane na rynku wtórnym za wielokrotnie mniejsze sumy. Tak było m.in. w przypadku Business.com – adres został sprzedany za 7,5 miliona dolarów w 1999 r. przez Marca Ostrofsky’ego, który kupił go kilka lat wcześniej za 150 tys. dolarów. A to przecież jedna z przeciętnych sprzedaży w segmencie najwyższych transakcji, które idą w dziesiątki milionów dolarów – jak LasVegas.com sprzedana za 90 milionów USD.

Firma Evergreen opublikowała niedawno raport, z którego wynika, że spośród 107 tys. popularnych terminów znajdujących się w słowniku oksfordzkim tylko 4 tys. (3,7 proc.) nie jest zarejestrowanych w domenie .com. Ten stan rzeczy ma ogromne znaczenie dla rynku domen i cen osiąganych przez nazwy. Szczególnie – ale nie tylko – tych w domenie .com. Frisby porównuje tę końcówkę do Oxford Street, jednej z najbardziej prestiżowych lokalizacji w Wielkiej Brytanii. Wynajem lokalu na tej ulicy wiąże się z gigantycznymi kosztami, ale też przynosi adekwatne korzyści. W dodatku mimo że większość powierzchni użytkowej i mieszkaniowej na tej ulicy jest już zajęta, to jednak wciąż zmieniają się najemcy i powstają nowe przedsięwzięcia. Domena .com na szczęście jest bardziej „pojemna” niż ulica Oxford Street z jej zabudową – i wciąż można w niej rejestrować nowe nazwy odnoszące się do nowych technologii, zjawisk, trendów. Co więcej, nowe trendy, które zyskują na wartości, mogą być również wysoko (wy)cenione w innych popularnych rozszerzeniach, również krajowych – w tym .pl.

Dlatego domeny wciąż warto rejestrować, bo nawet gdy wydaje się, że pula dostępnych nazw została już zagospodarowana, to okazuje się, że wciąż pojawiają się nowe okazje. By jednak z nich skorzystać, trzeba wykazać się dobrym rozeznaniem i jeszcze lepszym refleksem. To samo dotyczy odkupowania nazw na rynku wtórnym. Wartościowe adresy wystawione na sprzedaż za okazyjne ceny również rozchodzą się jak ciepłe bułeczki.

Tagi: , , , ,

Tutaj możesz komentować