Rynek domen

Biznes zaczyna się od domeny.

Jak zarabiać na domenach? Newbe guide

Jak zarabiać na domenach? Newbe guide

Domeny internetowe to dla „przeciętnego obywatela” czarna magia. Niby wie, że istnieją, że aby bezpośrednio „wejść” na jakąś stronę musi znać jej adres, ale tak naprawdę na tym jego wiedza się kończy. W praktyce używa on domen do korzystania z ulubionych serwisów, konta bankowego itp., a także – od czasu do czasu – docierają do niego informacje o spektakularnych (szczególnie jak na polskie warunki) sprzedażach. Wielu przechodzi nad nimi obojętnie, ale część, słusznie skuszona perspektywą wysokich zarobków, postanawia zgłębić temat domen. Niniejszy artykuł jest skierowany właśnie do nich – w pigułce przedstawia sposoby monetyzacji adresów WWW.

Aby zarabiać na domenach internetowych sensu stricto (pomijam tutaj kwestię tworzenia minisite’ów czy podejmowanie innych, bardziej wymagających – ze względu na niezbędny poziom wiedzy technicznej – przedsięwzięć) nie potrzeba jakichś specjalnych umiejętności. Liczy się przede wszystkim wyczucie, wyobraźnia, refleks i… dużo cierpliwości. Wszystko to powinno być okraszone samodyscypliną i podstawową wiedzą na temat funkcjonowania rejestrów. Próg wejścia na rynek domen nie jest więc wysoki – to dzięki temu wielu kreatywnych próbuje tutaj swoich sił, a część z powodzeniem przekształca proste biznesy w internetowe „imperia”.

Domeny są wdzięcznym tematem biznesowym, ponieważ, wbrew pozorom, są dosyć „wszechstronne”. Oznacza to mniej więcej tyle, że można na nich wykonywać wiele zyskownych operacji, których na pierwszy rzut oka, zwłaszcza osoba „z zewnątrz”, nie zauważa. Każda z operacji ma swojego specyficznego odbiorcę, który – jeśli zawczasu rozpoznamy jego potrzeby – pozwoli nam, czy to jednorazowo, czy w dłuższej perspektywie czasu, zarobić. Sposobów monetyzacji domen, czy podstawowej wiedzy z nimi związanej, jest wiele. Do najważniejszych z nich zaliczyć można odsprzedaż nazw, zarządzanie portfoliami domen, wycenę, dzierżawę, doradztwo w zakresie doboru nazw dla przedsięwzięć biznesowych i pośrednictwo w sprzedaży (domain brokerage). Pokrótce opiszę każdy z nich, aby zainteresowani wejściem w świat domainingu (a także „optioningu” ;-)) mogli wybrać ten, który najlepiej im pasuje.

Odsprzedaż nazw – prosta działalność polegająca na sprzedaży drożej domen zakupionych taniej. Informacje o spektakularnych zyskach w branży mają swoje źródło właśnie w tym segmencie rynku. Domeny do odsprzedaży można pozyskiwać w dwojaki sposób – z rynku pierwotnego, oraz wtórnego. Przez rynek pierwotny rozumie się wszelkie nowe rejestracje, których koszt to ok. 15 zł. Rynek wtórny to „spady” – domeny przechwycone na zlecenie, oraz giełda domen i opcje. Tutaj ceny (pomijając opcje) są zdecydowanie wyższe – inwestorzy, licząc na pomnożenie wyłożonych środków, skłonni są zapłacić za najlepsze nazwy od kilku/ kilkudziesięciu do nawet kilkuset tysięcy złotych. Zwroty z inwestycji (wyrażone w procentach) są przeważnie większe w przypadku zakupów na rynku pierwotnym (dotyczy zakupów poczynionych w obecnym czasie, a nie np. w 1999 roku), jednakże nominalnie to inwestycje na rynku wtórnym dają zarobić więcej (nie oszukujmy się – to tutaj dostępne są obecnie najlepsze nazwy). Odsprzedaż może obejmować także opcje na domeny (wspomniany „optioning”), choć ten rynek jest bardzo niszowy.

Zarządzanie portfoliami nazw – idea polega na „opiece” nad firmowymi domenami podmiotów zewnętrznych. Małe firmy nie posiadają zbyt wielu nazw, ale ich właściciele, z uwagi na z reguły inne zainteresowania czy działalności niż te ściśle związane z adresami WWW, mogą czasami potrzebować takich usług. Jeżeli chodzi o korporacje czy większe firmy to o ich zasoby troszczą się przeważnie wewnętrzne działy informatyczne lub duże podmioty (często kancelarie) zarządzające własnością intelektualną o już ugruntowanej pozycji (stąd próba penetracji tego obszaru jest z reguły bezskuteczna). W polskim wydaniu zarządzanie portfoliami ma więc charakter marginalny, co nie znaczy, że nie może stanowić dodatkowego źródła przychodów, szczególnie, jeśli liczba portfeli domen nad którymi sprawujemy opiekę jest dość duża. Niezłym plusem wynikającym ze świadczenia usług zarządzania jest fakt, że współpraca rozciągnięta jest w czasie, co zwiększa prawdopodobieństwo tego, że kontrahenci zwrócą się do nas z ofertą kooperacji również w innym zakresie, choć na tym samym, domenowym rynku. Usługami „sporadycznymi”, którymi możemy od czasu do czasu uzupełnić naszą długofalową współpracę z takimi podmiotami, są np. odsprzedaż nazw czy pomoc w ich pozyskaniu (brokering domenowy) lub doradztwo.

Wycena domen – jest to działalność kontrowersyjna, ponieważ wielu uważa, że nazw po prostu wycenić się nie da. Osobiście stoję jednak na stanowisku, że takie podejście nie jest słuszne, a to choćby z tego powodu, że jeśli ktoś zajmuje się odsprzedażą, to pierwszą rzeczą, jaką musi uczynić przed zaoferowaniem domeny do sprzedaży, jest jej wycena. Bez niej nie ustalimy ceny, a bez ceny, która jest satysfakcjonująca zarówno dla kupującego jak i sprzedawcy, nigdy nie dojdzie do sfinalizowania transakcji. Metod wyceny domen jest wiele, a jeśli ktoś chce zajmować się tym na poważnie to po pierwsze powinien zgłębić każdą z nich, a po drugie najlepiej byłoby, gdyby opracował własną, prywatną metodologię ustalania wartości nazw. Do tego potrzebna jest praktyka, a więc po prostu wycenianie domen dostępnych na rynku, sprawdzanie skuteczności własnych wycen i monitorowanie, czy procent wycen trafnych wzrasta wraz z upływem czasu. Szacowanie wartości domen, w zestawieniu z ilością pracy i czasu jakie są niezbędne do zgłębienia warsztatu oraz do rzetelnego przeprowadzanie samego procesu wyceny, nie jest zajęciem lukratywnym. Daje jednak doskonały wgląd w rynek i bezcenną wiedzę, która pozwoli zwiększyć zwroty z własnych inwestycji i rozszerzyć działalność o inne usługi.

Dzierżawa domen – to forma zarabiania na domenach, która pozwala na uzyskanie pasywnego dochodu, a więc na zaoszczędzenie czasu, który można wykorzystać na inne aktywności. Dzierżawa jest propozycją skierowaną przede wszystkim do właścicieli mocnych, komercyjnych domen, bowiem to one cieszą się największym zainteresowaniem dzierżawców. Dzieje się tak dlatego, ponieważ ceny najlepszych nazw są z reguły dość wysokie, a więc jeśli kontrahenta nie stać na zakup, a dana nazwa idealnie pasuje do jego projektu czy ogólnie rzecz biorąc profilu działalności, to właśnie dzierżawa okazuje się być optymalnym rozwiązaniem. Na początku naszej przygody z domainingiem, ze względu na małe i z reguły małowartościowe portfolio, nie nastawiałbym się zbyt mocno na dzierżawę. Próbowałbym raczej uzyskać kapitał z innych domenowych (czy też niedomenowych) działalności, aby dzięki niemu nabyć (najlepiej okazyjnie) mocnego generyka, a więc zwiększyć prawdopodobieństwo znalezienia dzierżawcy dla choćby fragmentu swojego portfolio. Takie podejście pozwoliłoby na pozyskanie stałego źródła utrzymania dla portfela, co ostatecznie umożliwiłoby bardziej ekspansywne działania naszego biznesu.

Doradztwo domenowe – wybór nazwy, a szczególnie takiej, której koszt zmieścić ma się w z góry określonym przedziale cenowym, nie jest rzeczą łatwą. Tym bardziej, że tylko nieliczne przedsięwzięcia mogą sobie pozwolić na zakup domen z najwyższej półki. Jednak wymagania co do nazwy nie dotyczą jedynie ceny. Dobra nazwa, o czym pisałem już miesiąc temu, musi jak najlepiej odzwierciedlać charakter serwisu czy działalności – na żadne rozbieżności nie można sobie pozwolić. O ile dobór propozycji nazw generycznych dla naszego klienta przeciętnie rozgarniętemu (nawet początkującemu) domainerowi nie powinien nastręczać większych trudności, to domeny o charakterze bardziej abstrakcyjnym – a o dobór nazw tylko z tego segmentu może poprosić nas kontrahent – mogą przysporzyć większych trudności. Umiejętność znalezienia „złotego środka” między jakością dostępnych na rynku domen a postawionym do dyspozycji budżetem przychodzi z czasem. Z tego powodu doradztwo w zakresie doboru nazw dla przedsięwzięć biznesowych nie powinno być włączane do profilu działalności firmy na samym początku jej istnienia. Do tego potrzebne jest po prostu doświadczenie. Zdobyć je można ćwicząc wyceny „na sucho”, a następnie – gdy nabierzemy wprawy – wprowadzając usługę szacowania wartości do naszej oferty. Radząc sobie dobrze z wyceną możemy zacząć myśleć o doradztwie.

Pośrednictwo w sprzedaży – w przypadku branży domenowej pośrednictwo powinno być traktowane jako działalność dodatkowa. Podobnie jak w przypadku doradztwa, brokering nie jest najlepszym pomysłem na start. Po pierwsze jest to często „niewdzięczna robota”. Zabiegi polegające na sprzedaży domen osoby trzeciej mogą często – nawet przy najlepszych chęciach brokera i ogromnym wysiłku włożonym w cały proces – spełznąć na niczym. Wtedy tracimy czas, a często i w oczach zleceniodawcy, który postrzega brokera jako profesjonalistę, i raczej liczy na sprzedażowy sukces niż porażkę. Po drugie sprawne pośrednictwo wymaga kontaktów – chociażby w samej branży. Tego nie ma się na start, a czasem zarobić można chociażby na dobrej transakcji D2D (domainer to domainer). Po trzecie, jeśli chcemy się podjąć pośrednictwa, to powinniśmy być „otrzaskani” z rynkiem. Samo przez się rozumie się, że komuś, kto zaczyna, brak jest takiego atutu, a próby brokeringu w wykonaniu takiej osoby mogą wydać się przekomiczne (co to za pośrednik, który nie potrafi ocenić jakości towaru?). W pośrednictwo dobrze jest wchodzić z innych branż, z kontaktami, z ugruntowaną wiedzą w zakresie szacowania wartości nazw i dobrze czując się w doradztwie.

Piotr Jankowski

Tagi: ,

Komentarze ( 6 )

Czym możesz się podzielić?

  1. Mariusz 13 grudnia 2016 Odpowiedz

    Nic odkrywczego nie napisano. Każdy wie że sprzedaż domen to ciężki kawałek chleba. Sprzedaż domeny trzeba traktować bardziej jak wygraną w totolotka. Istnieją beznadziejne nazwy pod którymi kryją się idealnie prowadzone strony.

  2. Gość 13 grudnia 2016 Odpowiedz

    Ciekawy artykuł,wszystko ładnie w jednym miejscu 🙂

  3. ZezowatySnajper 14 grudnia 2016 Odpowiedz

    ..@Mariusz.Zgadzam się i dodałbym jeszcze jedno,że juz chyba lepiej grać w tego totka niż liczyć na cud,albo wybrać się po złote runo.Prędzej się trafi. Nie sztuką bowiem jest sprzedać domenę za grosze sztuką jest sprzedać ją za konkretny pieniądz.

  4. Sirk 19 grudnia 2016 Odpowiedz

    Tym bardziej, że na prawdę trzeba się wstrzelić z tymi nazwami. Bawiłem się w to ale raczej to jest forma hobbistyczna choć z pewnością komuś się udało na tym zarobić 🙂
    Ciężki ciężki kawałek chleba z niskim procentem skuteczności.. Bo nawet jak ktoś będzie zainteresowany ( ja miałem kilku takich klientów ) to na prawdę myślą, że zapłacą za to niską kwotę..

    • Mariusz 19 grudnia 2016 Odpowiedz

      Podobnie było w moim przypadku. Początkowe zainteresowanie i szok na widok ceny 700zł za domenę. Potrzeba jeszcze 20 lat aby rynek domen stał się rynkiem nie tylko z nazwy.

  5. Robert 22 września 2017 Odpowiedz

    Sprzedaż mało atrakcyjnej domeny jest niesamowicie trudne, a i odsprzedanie dobrego adresu też nie jest łatwym zadaniem. Polska jest jeszcze dość młodym rynkiem i minie kilka lat zanim wysokie ceny sprzedaży domen będą normą a nie super newsem jak to wygląd teraz 🙂

Tutaj możesz komentować