Rynek domen

Biznes zaczyna się od domeny.

Megaafera: Google okrada wydawców serwisów?

Megaafera: Google okrada wydawców serwisów?

Były pracownik Google oskarża koncern z Mountain View o okradanie uczestników programu AdSense. Wyczerpujące oświadczenie na ten temat pojawiło się w serwisie Pastebin.com – oczywiście anonimowo.

Jeśli oskarżenia opublikowane w tekście są prawdą, mamy do czynienia z megaaferą. Program AdSense to największa sieć reklamowa w internecie, a jednocześnie usługa daleka od ideału. Liczba skarg na temat stanardów współpracy z Google jest trudna do zbagatelizowania. Również polscy domainerzy i wydawcy serwisów od lat narzekają na praktyki amerykańskiego giganta. Najczęściej pojawiają się zarzuty o blokowanie kont AdSense bez udzielania wyjaśnień. Nawet osoby, które co do joty przestrzegają warunków regulaminu nie są zabezpieczone przed sankcjami Google. Bo nie o regulamin chodzi koncernowi, ale o pieniądze – tak wynika z anonimu, który odbił się szerokim echem w internecie.

„Sygnalista” z Pastebin twierdzi, że jako pracownik Google przez kilka lat odpowiedzialny był za obsługę programu AdSense. Nie zajmował się jednak reklamodawcami, ale wyłącznie kontami wydawców serwisów. O swoich doświadczeniach pisze anonimowo, by uchronić się przed konsekwencjami złamania umów NDA i odwetem prawnym ze strony byłego pracodawcy, a przeciek zaplanował w taki sposób, by jego tożsamość nie wyszła na jaw.

Anonim utrzymuje, że wraz z innymi pracownikami Google uczestniczył w procederze kradzieży pieniędzy wydawców serwisów zgodnie z bezpośrednimi wytycznymi zarządu korporacji. Nielegalna działalność rozpoczęła się w 2009 r. i trwa nadal – na znacznie większą skalę. Wszystko zaczęło się od posiedzenia szefów działu AdSense, na którym pojawiła się decyzja o „skrajnym zaostrzeniu kontroli uczestników AdSense”. Jeden z managerów miał stwierdzić, że zarobki wielu wydawców są zbyt wysokie i ten stan rzeczy „musi się natychmiast skończyć”. Postanowienie zostało szybko wcielone w życie, a koncern zaczął brnąć coraz głebiej w oszukańcze praktyki.

Pracownicy Google blokowali wydawcom serwisów konta AdSense tuż przed wypłatą – twierdzi autor wpisu na Pastebin.com

Pierwsze efekty nowej polityki pojawiły się w marcu 2009 r., gdy zbanowano hurtową ilość kont AdSense. Głównym powodem blokady był fakt, że wydawcy zarabiali zbyt dużo pieniędzy. Jednak pazerność zaprowadziła Google jeszcze dalej na „moralne manowce” – tak odległe od historycznej już dewizy koncernu „don’t be evil”. Pracownicy działu AdSense otrzymali dyspozycję, by blokować konta w przeddzień wypłat – dlatego „bany” nigdy nie pojawiają się tuż po przelewach z Google. Cel był jasny: zgarnąć kasę należną wydawcom już po emisji reklam, czyli wywiązaniu się z umowy z reklamodawcami, którzy nie mieli podstaw do skarg na Google. Jak twierdzi „whistleblower”, kwotę graniczną, która miała decydować o wstrzymaniu wypłaty, ustalono na poziomie 5 tys. dolarów.

Kolejne lata przyniosły jeszcze większe żniwa wraz ze wzrastającą presją ze strony managerów, od których zarząd firmy wymagał osiągania „ambitnych celów finansowych”. Pracownikom, którzy buntowali się przeciwko temu procederowi, grożono utratą pracy. W kwietniu 2012 r. pojawiła się nowa dyrektywa: „chronić tych, którzy mogą narobić problemów, i jebać resztę” („shelter the possible problem makers and fuck the rest”) – zgodnie ze sformułowaniem jednego z szefów działu AdSense. Zgodnie z nową polityką, funkcjonującą pod nazwą AdSense Control Color Codes (nazwywaną skrótowo AQ3C), wydawcy, którzy mogli przysporzyć Google’owi negatywnego piaru i narazić na szwank wizerunek korporacji, byli przypisywani do kategorii VIP, określanej również jako Zielona Grupa, i stawali się nietykalni.
Firmy lub osoby, które nie mogły w znaczący sposób zaszkodzić korporacji, klasyfikowane były do jednej z trzech grup:
- Niebieskiej – konta zarabiające powyżej tysiąca dolarów, objęte umiarkowanym nadzorem,
- Żółtej – konta zarabiające powyżej 5 tys. dolarów, objęte rozszerzonym nadzorem,
- Czerwonej – konta zarabiające powyżej 10 tys. dolarów, wymagające natychmiastowej interwencji.

Google powiązał też konta AdSense z kontami Analytics, w taki sposób, by te ostatnie zaniżały zarobki automatycznie, bez konieczności interwencji ze strony pracowników korporacji – twierdzi „sygnalista”.

Zdaniem autora przecieku, korporacja z Mountain View obawia się dwóch konsekwencji swoich nieuczciwych działań. Pierwsza z nich to zbiorowy pozew ze strony wydawców, którzy odkryją, że byli oszukiwani. Druga to potężne kary nałożone na korporację przez rządy państw, które potraktują Google jako pracodawcę wstrzymującego wypłatę obywatelom tych państw. Taką klasyfikację działań koncernu umożliwiają kodeksy pracy obowiązujące w niektórych krajach, m.in. Europy.

Jeśli sygnalista z Pastebin nie mija się z prawdą, możemy mieć do czynienia z gigatyczną aferą, która zada potężny cios internetowemu quasimonopoliście. I chyba wielu użytkowników sieci zaciera ręce w oczekiwaniu na taki obrót wydarzeń. Trudno bowiem żywić sympatię do molocha, który praktycznie zawłaszczył kluczowe dziedziny internetowej gospodarki.

Tagi: , , , , ,

Komentarze ( 25 )

Czym możesz się podzielić?

  1. Aleks - Cal.pl 9 maja 2014 Odpowiedz

    Nie słyszałem wcześniej nic na ten temat. Frapująca historia, zobaczymy, jak potoczy się dalej. Okaże się, czy można wierzyć byłemu pracownikowi Google.

  2. Maciek 13 maja 2014 Odpowiedz

    Nieźle. Problem w tym, że nie bardzo jest jak zweryfikować te rewelacje. Słyszałem nie raz na temat banów, ale jeśli to prawda i zostanie to ujawnione, to Google ma delikatnie mówiąc prze….ne. Takie praktyki oznaczają, że Google czuje się chyba zbyt mocne. Zobaczymy, co z tego wyjdzie :)

    • Przemysław Ćwik Przemysław Ćwik 13 maja 2014 Odpowiedz

      Przez chwilę miałem nadzieję, że coś pozytywnego z tego może wyjść, ale obawiam się, że Google jest zbyt mocny, żeby cokolwiek mu zaszkodziło. Może być tak jak ze Snowdenem – niby zrobił aferę, wszyscy się pooburzali, jakiś przecinek czy paragraf się od tego zmienił w tej czy innej ustawie, ale w praktyce NSA wciąż inwigiluje i będzie inwigilować coraz bardziej. M.in. we współpracy z Google, Facebookiem i innymi takimi. Google jest zbyt cenny dla systemu (Systemu:), żeby położył go jakiś skandal, nawet jeśli jest to megaskandal.

  3. Kibic 13 maja 2014 Odpowiedz

    Frapująca? A przyjrzyj się działaniom swojego pracodawcy. Metoda „f*ck rest” nadal u Was działa przy wydawaniu authinfo?

  4. Robert 13 maja 2014 Odpowiedz

    Jestem ofiarą właśnie takiego schematu. Kilka lat temu prowadziłem serwis w którym działało konto AdSense. Właśnie gdy kwota zbliżała się do progu po którym następuje płatność otrzymałem info, że zarejestrowano nieprawidłowe kliknięcia. Na nic zdały się moje prośby o wyjaśnienie. Konto AdSense mam zablokowane nadal, ale nawet gdyby je odblokowali nie zamierzam z niego korzystać.

  5. Max 13 maja 2014 Odpowiedz

    Potwierdzam. Założyłem kilka stron pod reklamy google. Zwykle zaraz po uruchomieniu kiedy strona została zindeksowana w wyszukiwarce google zarobki były niezłe. Po pierwszym miesiącu (po pierwszej wypłacie) zaczynały spadać. Systematycznie spadać. A przecież powinny rosnąc gdyż strona była coraz lepiej indeksowana!
    Tak było zawsze z każdą stroną. A założyłem ich w sumie pięć – zanim mi się odchciało. Więc to nie przypadek. Od początku podejrzewałem, że google coś kręci. Moje konto jest malutkie. Zarabia niewielkie kwoty więc pewnie robią to z automatu. Ale ten automat jest dość toporny. Łatwo zauważyć, że leci w chu…

    Od zawsze uważałem, że GOOGLE jest największym zagrożeniem internetu. Gorszym od Microsoftu. Bo większym i inteligentniejszym.

    Mam propozycję aby nie dać się gnojom i tak samo robić ich w balona.
    - zakładanie masowych kont gmail i pakowanie smapu na te konta – niech im się serwery grzeją
    - klianie w reklamy w innych witrynach – niech płacą (choćby grosze) ale nich ludziom płacą. Jak reklamodawcy zorietują się, że reklamy wyklikiwane są mało skuteczne odejdą od google
    - karmienie wyszukiwarki google spamem. Robienie stron spamerskich aby zapchać to gówno. Jest to jedna z obecnie najgorszych wyszukiwarek w sieci – daje najgorsze wyniki. Duża zasłga samego algorytmu, który był nastawiony na łykanie spamu. Już kiedyś zacząłem coś takiego robić w formie eksperymentu. Strona składająca się z dwóch skryptów php generowała ponad 100 milionów stron. O dziwo 95% zostało zindeksowane. Chyba wrócę do tego pompysłu ;)

    Dajmy dziadom popalić.

    • Przemysław Ćwik Przemysław Ćwik 13 maja 2014 Odpowiedz

      Pierwszy krok to korzystanie z innej wyszukiwarki. Niestety nie jest to łatwe, chociaż difoltowo mam ustawioną metawyszukiwarkę – mimo wszystko daje znacznie mniej wyników.

    • Jacek 13 maja 2014 Odpowiedz

      Ty Maly wywrotowcu uważaj bo Cię Googiel namierzy ;)

  6. Kibic 13 maja 2014 Odpowiedz

    1. Moja wcześniejsza wypowiedź była skierowana do Aleksa z cal.pl. Gdy pisałem, nie było innych komentarzy.
    2. U mnie konto AdSense działa od paru lat, ostatnie lata to parę kzł rocznie. Może jestem za mały? W każdym razie bardzo uważam na regulamin: ABSOLUTNIE żadnego klikania we własne reklamy. Zbanowani wśród moich znajomych w 90% potwierdzili, że zdarzało im się czasem kliknąć… Nie warto ryzykować, ponieważ nie słyszałem, aby komukolwiek odbanowano konto.

    • Max 15 maja 2014 Odpowiedz

      A ja klikałem w swoje reklamy kilka (4-5) razy w ciągu około 6 lat. Nie po to żeby oszukać ale min po to żeby sprawdzić czy nalicza. Naliczyło wtedy ;)
      Nie zamknęli mi konta. Choć dostałem, kilka ostrzeżeń; niewłaściwa treść strony, niewłaściwe kliknięcia też ale akurat wtedy nie były to moje kliknięcia więc nie wiem dlaczego te ostrzeżenia. Wtedy odliczono jakieś tam grosze za te fałszywki.
      Czyli wydawało by się, że wszystko jest ok i w normie. Ale tak nie jest. Nie da sie tego wychwycić w pojedynczych kliknięciach czy korespondencji z google. Jednak widać to wyraźnie po trendzie dochodów. U mnie jest tak, że ciągle spada. Wchodzi nowa strona ma około 2-3 tys odwiedzi i i dochody np 50$/miesiąc, a po jakimś czasie ta sama liczba odwiedzin a dochody spadają aż do np 2$/m-c.
      Nie zamykają stron bo to by było na ich szkodę tylko obcinają zarobki.
      Mniejsze prowizje za kliknięcie. Mniej kliknięć zaliczają niż jest faktycznie. tak czy siak kombinują. Jestem tego pewien.

  7. Artur 13 maja 2014 Odpowiedz

    Mnie zastanawiała kiedyś dziwna zbierzność między zdejmowaniem adwordsa ze strony a komunikatem o nienaturalnych linkach. Być może coś jest na rzeczy.

  8. monavie 13 maja 2014 Odpowiedz

    A ja sie zastanawiam po co Google ma zamykac mase kont Adsense wydawcom ktorzy generuja do nich $ miliardy?

    Właściciele serwisow internetowych z duzym ruchem są przeciez dla Google darmowym miejsce w ktorym wyswietlaja sie reklamy ich klientow z programu AdWords.

    Jesli zalozymy, ze jakis tam serwis zarabia z Google na Adsense np. $10,000 miesiecznie, to oznacza to ze Google zarabia tez na tym prawie taka sama kwote (podzial jest chyba 60% dla wydawcy a 40% dla googla). Zamykajac konto takiemu wydawcy Google pozbywa sie tego zarobku juz na zawsze.

    • Przemysław Ćwik Przemysław Ćwik 13 maja 2014 Odpowiedz

      To jest ciekawe pytanie, ale może chodzi o skalę? Na miejsce wyciętych stron przyjdą kolejne, a Google’owi bardziej opłaca się zgarnąć duże kwoty, bo pojawią się nowi „wydawcy”. Do tego dochodzi wycinanie stron na domenach EMD – może część stron ze zbanowanych kont i tak była przeznaczona do odstrzału? I jest jeszcze jedna kwestia – reklama online’owa idzie teraz coraz bardziej w mobile, szczególnie w USA, więc może reklamodawcy i tak tam przesuwają środki, a o stary kanał nie trzeba już tak bardzo dbać. To oczywiście tylko spekulacje:)

    • Tomek 14 maja 2014 Odpowiedz

      podział jest raczej odwrotny, bo jak jeszcze miałem AdSense, to ja otrzymywałem za kliknięcie 20 groszy, a stawki przy zakupie kliknięć na to samo słowo kluczowe były między 1-2 zł, więc dla mnie było 10%-20%, nie więcej

  9. Tomek 14 maja 2014 Odpowiedz

    potwierdzam, mi też zablokowali konto – ukradli mi 2.000 zł!

  10. lis 15 maja 2014 Odpowiedz

    Ludzi gdy piszecie że zbliżacie się do progu wypłaty wywala wam że oszukiwaliście? Bo jesteście brzydko powiedziawszy złodziejami. Google jak wysyła info o fakcie oszustwa to najpierw daje ostrzeżenia i podaje nieprawidłowości z tym związane. Jaka firma zabierała by wam 300 zł? to nie było by dla niej na rękę. Pomyślcie logicznie przecież to dla nich biznes gdy ma gdzie wyświetlać reklamy! Gdyby nie my to nie miała by prawa bytu. Nawet jak zrobicie 1 mln stron to dla nich miejsce na reklamę, nie ma znaczenia gdzie będą reklamy no chyba że tekst jest ukryta/mylące ale i tak was informują. Jak znasz zasady i jesteś uczciwy to firma Google Cię finansuje – ale tylko fachowcy zarabiają reszta oszustów nie ma dla nich znaczenia i dożywotnie kary rozdaje dla takich typów. Ja obecnie posiadam 10 mln stron i nigdy nie dostałem bana a na dodatek mam specjalny panel dla specjalnych ludzi. Ty też możesz być uczciwy – fachowcem! Google szanuje człowieka.

  11. lolek 16 maja 2014 Odpowiedz

    @lis – „mam specjalny panel dla specjalnych ludzi” – czyli jesteś w grupie VIP. Po drugie teraz googlacz już tak bardzo nie banuje kont, tylko oszukuje na statystykach i stawkach kliknięć, bo odkryli, że to się bardziej opłaca.

    • Max 18 maja 2014 Odpowiedz

      Dokładnie tak!
      O tym piszę od początku. A wszyscy uczepili się tylko zamykania kont. Zamykanie jest nieopłacalne wbijcie sobie to do głowy. Google już sobie to wbiło.
      Ja też mam ponad 10 mln stron i nie mam specjalnego panelu dla ludzi specjalnych. Więc chyba nie jestem człowiekiem specjalnej troski?

  12. ja 24 października 2014 Odpowiedz

    a ja prowadzę taki serwis na youtubie i widzę jak się adsens bawi stawkami . niedawno odkryłem że im więcej podlinkuję filmów i mam wzrost wyświetleń tym bardziej mi obcinają płatność RPM tak więc nie ma sensu robić odsłon bo oni i tak zrobią tak że zarobisz 40 groszy dziennie :/ OSZUSCI I TYLE. CZEKAM NA TEN DZIEŃ KIEDY SIĘ ZBIERZEMY I WYTYCZYMY IM PROCES GRUPOWY MIĘDZYNARODOWY.

  13. kasia 24 stycznia 2015 Odpowiedz

    ja z miłą chęcią się bym dołączyła do tego i skopała im tyłki.
    Może by tak wyłudzić od nich wysokie odszkodowanie za krzywdę ,takie by oni nie mogli się z niego wypłacić.

    • Dariusz Litawiński Dariusz Litawiński 25 stycznia 2015 Odpowiedz

      Oni z każdego odszkodowania się wypłacą:)

  14. Inne 12 kwietnia 2015 Odpowiedz

    1. Proszę zobaczyć że jeśli ktoś Państwu naklikają ludzie z samego rana w drogie reklamę i z nich kwota stanowi około standardowy dzienny dochód to zawsze zarobki już stoją w tym samym miejscu przez cały dzień (wahania groszowe)(jak by potem inne osoby nie klikały).

    2. brak kontroli za nieprawidłowe kliknięcia – wycofują liczne zarobki i raczej nie oddają reklamodawcy bo nikt nie ma wglądu w faktyczne statystyki do tego niezbędne.

    3. Blokowanie kont przed wypłatą w serwisach jakie są do ostrzału. Ps Google nie zależy na serwisach stabilnych – na miejsce jednego jest 100 innych jakie wejdą w ciągu 3 miesięcy.

    4. Brak jednej statystyki Youtube w adsense – aby nie było mozliwości sprawdzania danych.

    5. Faktyczne odchylenia zarobków w matematyce statystycznej się nie pokrywają z realną krzywą – zawsze są niskie.

    6. Im bardziej popularny serwis i ma więcej wyświetleń nowych ludzi oraz wpisów tym zarobki przyrastają powoli a często nawet spadają tak samo ich stawki nad czym nikt nie ma danych do wglądu faktycznych bo za pustymi statystykami.

    7. Analityk google jest podłączony automatycznie nawet jak się z niego nie korzysta i ponownie wracamy do punktu 1.

  15. Babeczka 23 maja 2016 Odpowiedz

    Niestety, coś w tym jest. Gdy zbliżał się termin wypłaty, przysłano mi wiadomość, że moje konto zostało zablokowane. Powód? Treści niezgodne z regulaminem. Dziwne, bo publikacje dotyczą jednego tematu od pierwszego posta i przez dwa lata jakoś to nikomu nie przeszkadzało… Nigdy więcej AdSense, to istne oszustwo.

  16. Michał 20 września 2016 Odpowiedz

    Publikować taki materiał na podstawie anonimowego donosu?

    Wstyd dla redakcji!!!

  17. NevermoreAdsense 30 października 2017 Odpowiedz

    Potwierdzam ww a mamy 2017 rok i każdemu odradzam przereklamowany PRowo adsense. Od początku 2016 pracownicy googla nie wiem czy ci w Polsce w Niemczech czy w Irlandii lub USA – prawie co miesiąc kiedy konto przekraczało wymagane minimum 300 zł tak dobrze na swoją korzyść podliczali ruch i klikanie, że co drugi miesiąc miałem wypłaty a nie co miesiąc. Powód, a to zła dodawana treść, której notabene nie dodawałem a więc jak raz była dobra innym razem zła to chyba za mnie ktoś ją dodawał – a to zły ruch. Trzymałem w końcu Adsense googla tylko dla statystyk i to zgrubsza ale i tu negatyw dla adsense. Sprawdzliiśmy na innym koncie ruch przy pomocy wielu znajomych z FB i okazało się że statystyki nie są rzetelnie zliczane. Zrezygnowałem na wszystkich domenach z tego g…..A często słyszałem że tuz przed wypłatą pracownicy googla blokowali bez ostrzeżenia konto już wcześniej zatwierdzone do wypłaty ze względu na >zły ruch> tzw. sztuczne nabijanie i zatwierdzona kwota przepadała. Pisać do nich jakieś pisma? bez sensu jak nie wiadomo co jaśnie państwo czytają a co nie czytają i do kogo piszesz- tak się rozbestwili w tym dobrobycie pracownicy tego adstrata. Stanowczo odradzam. Zgadzam się Komisją Europejską która na nich w tym roku duże kary za grę nie fair nałożyła. Ale czy coś to da.

Tutaj możesz komentować