Rejestratorzy bojkotują .sexy i .tattoo
To dwie flagowe domeny firmy Uniregistry, należącej do znanego inwestora Franka Schillinga. Rejestratorzy odmawiają obsługi ich rejestracji ze względu na niekorzystne zapisy w umowach dotyczące danych abonentów.
Domeny zostały delegowane 14 listopada zeszłego roku, a do ogólnej dostępności trafiły 25 lutego. To dwie pierwsze końcówki Uniregistry, które weszły na rynek, a zarazem jedne z najbardziej dotychczas promowanych przez tę firmę. Obsługi obu końcówek odmówiła jednak część największych rejestratorów, w tym firma GoDaddy, odpowiedzialna za niemal połowę rejestracji nazw w nowych rozszerzeniach. Końcówki „zbojkotowali” również Network Solutions, Register.com i 1and1.
Przyczyną negatywnych reakcji ze strony rejestratorów są zapisy w umowach RRA (Registry-Registrar Agreement), które ci uznali za niekorzystne z punktu widzenia ochrony swojej bazy klientów. Uniregistry żąda bowiem ujawnienia tożsamości wszystkich abonentów rejestrujących nazwy w rozszerzeniach należących do tego rejestru – również tych, którzy zastrzegli sobie prywatność w bazie Whois. Takie działania ze strony rejestrów są niemal niespotykane, z jednym wyjątkiem – podobne wymagania stosuje ICM Registry, zarządzający rozszerzeniem .xxx.
Jaki jest cel warunków stawianych przez Uniregistry? Rejestr, który obecnie współpracuje z ponad czterdziestoma registrarami, chce uzyskać kontakt emailowy do abonentów w celu informowania ich o swoich usługach. W umowie zostało to ujęte następująco: „Uniregistry od czasu do czasu może kontaktować się bezpośrednio z abonentem zarejestrowanej nazwy w celu przekazania mu informacji na temat tej nazwy i powiązanych lub przyszłych usługach rejestru”.
Zapisy z pozoru nie wydają się stanowić dużego zagrożenia dla rejestratorów, szczególnie tych formatu GoDaddy. Uniregistry chce po prostu pozyskać dodatkowy kanał marketingowy do kontaktu ze swoimi klientami końcowymi. W praktyce sprawa ma się inaczej. Według nowych przepisów ICANN dotyczących „integracji pionowej” rejestry mają możliwość dostarczania własnych usług rejestracyjnych. A zatem rejestr Uniregistry może działać również jako rejestrator. I dokładnie takie plany ma zarządzający tą firmą Frank Schilling. W tej sytuacji sprawa robi się o wiele bardziej „śliska” – Uniregistry mając dostęp do danych klientów najwięszych rejestratorów może zwyczajnie zacząć ich przejmować, oferując korzystniejsze warunki i promując je w mailingu z listy adresowej uzyskanej od swoich konkurentów. W przypadku ICM, które stosuje analogiczny zapis, takiego ryzyka nie ma, ponieważ „pornorejestr” nie działa w segmencie rejestratorskim i dotychczas nie ogłaszał takich zamiarów.
Oczywiście Uniregistry za pomocą dodatkowego zapisu w umowie odciął się od możliwości podobnych nadużyć: „Uniregistry nigdy nie wykorzysta danych osobowych abonenta zarejestrowanej nazwy, nabytej na podstawie tej umowy (a) w celu przekazania mu informacji mającej nakłonić go do zmiany rejestratora lub (b) w celu zaoferowania bądź sprzedaży abonentowi nazwy domeny usług innych niż te, których dostarcza jako rejestr”.
Szkopuł w tym, że niektórzy rejestratorzy zwyczajnie nie wierzą w szczerość zapewnień Uniregistry i obawiają się, że firma Schillinga będzie w stanie znaleźć odpowiednią furtkę prawną lub marketingową w celu ominięcia tego zapisu. Troska o bazę klientów jest szczególnie zrozumiała w przypadku dużych firm, które oferują szereg usług dodatkowych, często znacznie droższych niż utrzymanie adresu internetowego. Żywią więc obawy, że Uniregistry może uruchomić usługi, które będą konkurencyjne w stosunku do tych już oferowanych przez rejestratorów, i przejąć część klientów.
Ostrożność rejestratorów nie dziwi również z innego powodu – przy obecnej ofercie końcówek domenowych zwyczajnie mogą sobie pozwolić na wybredność. Jeśli nie „dogadają się” z jednym rejestrem w sprawie kilku końcówek, mogą się skupić na innych rozszerzeniach. Sytuacja byłaby bardziej problematyczna, gdyby stroną sporu był operator formatu Donuts. Z drugiej strony wydaje się, że firma, która zainwestowała fortunę w zdobycie ponad 300 końcówek, nie ryzykowałaby utraty partnera o takich możliwościach jak GoDaddy. Również Uniregistry ma wiele do stracenia. Dlatego jest całkiem prawdopodobne, że firma raczej sonduje swoich partnerów, niż stawia ostateczne warunki. Tymczasem końcówka .sexy ma się nieźle i bez wsparcia GoDaddy, co najlepiej ilustrują poniższe twity.

A oto kolejne domeny Uniregistry wraz z datami ich wejścia do ogólnej dostępności



Komentarze ( 2 )
Czym możesz się podzielić?