Rynek domen

Biznes zaczyna się od domeny.


Nominet (tym razem) broni interesów abonentów

Nominet (tym razem) broni interesów abonentów

Brytyjski rejestr zamierza bronić się przed sądem przed działaniami prawnymi koncernu Cartier International AG. Stawką w tym sporze jest przede wszystkim interes abonentów domen internetowych.

Jak wynika z oświadczenia na stronie brytyjskiego rejestru, Nominet zgłosił w sądzie zamiar obrony przeciwko pozwowi o wydanie nakazu zawieszenia 12 domen, złożonemu przez koncern Cartier International AG. Znany producent zegarków i biżuterii twierdzi, że strony znajdujące się pod „zaskarżonymi” adresami naruszają jego własność intelektualną. Właściwym przedmiotem sprawy nie są jednak same adresy, ale precedens prawny, który zostałby ustanowiony, gdyby sąd przychylił się do skargi firmy Cartier. W efekcie wymusiłoby to na Nominecie i – jak twierdzi brytyjski rejestr – innych rejestrach automatyczne zawieszanie adresów internetowych w oparciu o przekonanie danej firmy, że domena narusza jej własność intelektualną.

Nominet swoje stanowisko wyłuszcza jednoznacznie: „Uważamy, że działania prawne ze strony Cartier nie tylko są powierzchowne i źle ukierunkowane, ale również, że stworzą szkodliwy precedens” – czytamy w oświadczeniu. Dodatkowo rejestr podkreśla, że „nieustannie podejmuje działania mające na celu ochronę zarówno konsumentów, jak i właścicieli znaków towarowych za pomocą przyjętych i efektywnych procedur”.

Jednak Cartier nie wykorzystał mechanizmów dostępnych w ramach procedur rejestru i od razu skierował sprawę do sądu. Nominet, po otrzymaniu informacji w tej sprawie, zawiesił 11 adresów (jeden z nich został zawieszony przed wniesieniem skargi przez Cartier). Do złych intencji – bo tak chyba można określić sprawę z punktu widzenia interesu abonentów domen – koncern przyznał się zupełnie oficjalnie.

To niepokojące, że celem wejścia na drogę prawną przez Cartier International nie jest zawieszenie przedmiotowych domen, co już zostało uczynione, ale obciążenie rejestrów prawną odpowiedzialnością za zawartość stron internetowych znajdujących się w ich przestrzeni nazw – mówi Lesley Cowley, dyrektor wykonawcza Nominet

Jak ujawnia Nominet, Cartier oświadczył w korespondencji, że zamierza wykorzystać Wielką Brytanie jako poligon doświadczalny dla „ustanowienia precedensu, który może zostać wykorzystany w celu przekonania sądów w innych jurysdykcjach, gdzie rejestry są mniej skłonne do współpracy”.

Sprawa wygląda wyjątkowo paskudnie, tym bardziej że Nominet zapewnia o istnieniu skutecznych mechanizmów obrony praw trademarków, polegających zarówno na współpracy z podmiotami wnoszącymi skargę, jak i na kontrolach prowadzonych przez sam rejestr. Zresztą w kontekście ostatnich działań przewidujących zawieszanie adresów posądzonych o nawoływanie do przestępstw na tle seksualnym i inne formy aktywności kryminalnej (ogólna formułka, która może uzasadniać szerzej zakrojone interwencje) trudno posądzać Nominet o stronniczość na rzecz abonentów domen.

W tym przypadku jednak interesy rejestru i abonentów wydają się zbieżne. – To niepokojące, że celem wejścia na drogę prawną przez Cartier International nie jest zawieszenie przedmiotowych domen, co już zostało uczynione, ale obciążenie rejestrów prawną odpowiedzialnością za zawartość stron internetowych znajdujących się w ich przestrzeni nazw – oznajmiła Lesley Cowley, dyrektor wykonawcza Nominet.

Od kilku lat obserwujemy niepokojący trend penalizowania rozmaitych form aktywności w internecie oraz tworzenia mechanizmów prewencji, które ograniczają swobodę słowa i działania w sieci. Polegają one z jednej strony na zastraszaniu internautów za pomocą pozwów wysyłanych przez kancelarie prawne działające w imieniu określonych grup interesu, najczęściej zrzeszeń właścicieli praw autorskich, a także wymuszaniu na providerach i – jak pokazuje powyższy przypadek – rejestratorach stosowaniu sankcji niezależnie od wyroków sądowych. W ten sposób powstają „automaty prawne” służące interesom wpływowych „graczy” i godzące w prawa przeciętnych użytkowników internetu. Proces wydaje się trudny do zatrzymania, jednak z pewnością warty nagłaśniania na wszelkie możliwe sposoby. Z nadzieją, że reakcja opinii publicznej umożliwi poważną debatę na ten i podobne tematy.

Tagi: , , ,

Komentarze ( 3 )

Czym możesz się podzielić?

  1. ardi78 4 lutego 2014 Odpowiedz

    dyrektor wykonawczy CEO to masło maślane – dyrektor wykonawczy Chief Executive Officer

    • Przemysław Ćwik Przemysław Ćwik 4 lutego 2014 Odpowiedz

      Dzięki za zwrócenie uwagi. Tam nie miało być „CEO”, bo to by było bez sensu tak czy siak, tylko „Nominet”. Ot, chochlik:)

Tutaj możesz komentować