Rynek domen

Biznes zaczyna się od domeny.

Ilu domainerów posiada trzyliterówki?

Ilu domainerów posiada trzyliterówki?

Trzyliterówki to jedne z bardziej cenionych adresów na rynku. Ich wartość zależy jednak od odpowiedniej kombinacji liter i rozszerzenia. Ilu domainerów posiada takie rarytasy w swoim portfolio?

Trzyliterowe nazwy mają dwie istotne zalety. Po pierwsze, są krótkie, a więc łatwe do zapamiętania i wpisania w pasek adresu. Po drugie, wiele z nich dobrze sprawdza się jako akronimy, a więc skrócone wersje nazw firm. To sprawia, że klienci są skłonni płacić za trzyliterowe nazwy wysokie, a nawet bardzo wysokie kwoty. Wiele jednak zależy od konkretnej nazwy i samego rynku.

Wśród trzyliterówek są bowiem również nazwy generyczne, takie jak choćby Sex.com, To najdroższa domena w rankingach sprzedaży. W 2005 r. zapłacono za nią 14 milionów dolarów. Trzyliterowych nazw, które osiągały wysokie stawki, jest więcej, m.in. Ice.com, Fly.com czy Sex.xxx, by uwzględnić inne rozszerzenie. Krocie w segmencie trzyliterówek płaci się jednak nie tylko za keywordy.

W zeszlym roku abonenta zmieniła domena Eth.com – za 2 miliony dolarów. Za takie adresy, jak QNB.com, BTC.com, VPN.com zapłacono milion lub prawie milion USD. A to przecież nazwy akronimiczne, które zyskały wartość ze względu na wartość lub popularność nazwy, do której się odnoszą. W trzyliterówki warto więc inwestować. Przede wszystkim dlatego, że dany adres akronimiczny może skokowo zyskać na wartości, gdy na rynku pojawi się cenny brand, z którym będzie się dało go łatwo powiązać.

Trzyliterówkę w portfolio zapewne chciałby mieć każdy domainer. A ilu z nich faktycznie jakąś posiada? Postanowił to sprawdzić Kevin Murphy z DomainInvesting.com. O proporcjach informują wyniki sondażu. Okazuje się, że cennymi, trzyliterowymi nazwami może się pochwalić mniej niż połowa inwestorów.

trzyliterowki

A dlaczego warto w nie inwestować? Za odpowiedź niech posłużą wyniki sprzedażowe dostępne w bazie NameBio.com.

namebiotrzylit

Tagi:

Tutaj możesz komentować