Rynek domen

Biznes zaczyna się od domeny.

Google wspiera walkę z cenzurą? Nowa wersja Androida ma być wyposażona w „prywatny DNS”

Google wspiera walkę z cenzurą? Nowa wersja Androida ma być wyposażona w „prywatny DNS”

Google wielokrotnie oskarżany był o cenzurowanie treści, a nawet zbytnią uległość wobec autorytarnych reżimów. Tym razem firma ze „stajni” Alphabet zaoferowała rozwiązanie, które ma pomóc w omijaniu cenzury.

Jigsaw, firma należąca do Alphabet, czyli spółki-matki Google, wprowadziła na rynek aplikację o nazwie Intra. Pozwala ona na szyfrowanie połączeń między telefonem wysyłającym zapytania a serwerami DNS, co utrudnia przechwycenie komunikacji hakerom, rządom lub rządowym hakerom. Aplikacja oparta jest na protokole DNS over HTTPS (DoH), który przesyła zapytania DNS za pomocą protokołu HTTPS, ograniczając ryzyko ataków typu man in the middle.

Intra przeznaczona jest dla osób, które z jakichś powodów nie mogą zaktualizować systemu operacyjnego na swoich urządzeniach. Jednak jej funkcje staną się integralną składową nowej wersji Google’owego OS – Android 9, określanego też jako Android Pie. Opcja dostępna w nowym androidzie będzie nosiła nazwę Private DNS. Korzystanie z aplikacji oraz przyszłej usługi systemowej Google wymaga odpowiedniej konfiguracji urządzeń – w taki sposób, by korzystały z serwerów kompatybilnych z protokołem DoH.

Jak wynika z oświadczenia Jigsaw, aplikacja była już testowana we współpracy z dysydentami w Wenezueli. Nie warto jednak przedwcześnie chwalić Google za solidarność z obywatelami autorytarnych państw. We wrześniu tego roku światło dzienne ujrzały doniesienia dotyczące cenzurowania przez Google treści zakazanych przez chiński rząd. To prawdopodobnie cena, jaką gigant musi zapłacić za wejście na tamtejszy rynek. Rynek Wenezueli prawdopodobnie nie jest wart takich poświęceń.

Tagi: , , , , , ,

Komentarz ( 1 )

Czym możesz się podzielić?

  1. TAB Studio 6 listopada 2018 Odpowiedz

    Czyli Google wymusza darmową usługę DNS, mając z tego duże własne korzyści.

    Analizując zapytania do DNSu używanego masowo, Google sprawdza liczbę zapytań o poszczególne serwisy internetowe i ma dodatkowy czynnik rankingu w wyszukiwarce. Warunkiem jest masowość takiego DNSa.

    Za informację gdzie wchodzimy korpo powinno nam płacić. A tak to zrobili „za darmo” usługę i jeszcze poklask dostali.

Tutaj możesz komentować