Rynek domen

Biznes zaczyna się od domeny.


Szef Axel Springer: „Boimy się Google”

Szef Axel Springer: „Boimy się Google”

Dyrektor wykonawczy Axel Springer, jednego z największych koncernów medialnych w Europie, stwierdził w oficjalnej wypowiedzi, że jego firma boi się Google – i jest od niego uzależniona.

Mathias Döpfner opublikował na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung” list otwarty do Erica Schmidta, prezesa wykonawczego koncernu z Mountain View. To odpowiedź na tekst napisany wcześniej przez Schmidta do tej samej gazety. Szef Axela Springera opisuje m.in., do jakich rozmiarów urosła potęga Google w ostatnich latach. Amerykański gigant to nie tylko
·    największa wyszukiwarka internetowa na świecie, ale także
·    największa platforma wideo (YouTube), będąca zarazem drugą co do wielkości wyszukiwarką,
·    najpopularniejsza przeglądarka (Chrome),
·    najczęściej używane konto pocztowe (Gmail) i
·    największy system operacyjny na urządzenia mobilne (Android).

Mimo że koncern Axel Springer nie jest zadowolony z tego układu sił, a nawet jest stroną w procesie antytrustowym przeciwko amerykańskiej korporacji, to jednak zmuszony jest korzystać z technologii Google, takich jak wyszukiwarka czy sieć reklamowa. „Nie znamy alternatywy, która nawet w szczątkowej postaci posiada podobną ofertę zautomatyzowanej sprzedaży reklam i nie możemy się obejść bez tego źródła dochodu” – pisze o narzędziach Google szef niemieckiego koncernu wydawniczego. Potwierdzeniem tych słów jest spadek ruchu internetowego o 70 proc. w jednym z serwisów należących do Axela Springera, spowodowany zmianą w algorytmie wyszukiwarki. „Boimy się Google” – stwierdza wprost Mathias Döpfner. I trudno mu się dziwić, biorąc pod uwagę układ sił na rynku wyszukiwarek internetowych. Oto świeże dane z rynku brytyjskiego, które są zbliżone do wyników Google w Europie.

Wyszukiwarki Google jpg

Döpfner wytyka Schmidtowi, że jego firma pozycjonuje swoje produkty – od oferty handlowej po profile Google+ – w wynikach wyszukiwania wyżej niż wyniki konkurencji, nawet jeśli strony konkurencji mają więcej wejść. „To nadużywanie dominującej pozycji na rynku” – stwierdza Niemiec. I dodaje, że takie działania sankcjonowane są przez Komisję Europejską, która zezwala na ten proceder, stawiając jedynie warunek, by wyszukiwarka zaoferowała firmie – oczywiście odpłatnie – pozycję reklamową nad listą wyników, na której ta firma czuje się dyskryminowana. „To nie kompromis, to płatna protekcja” – oburza się dyrektor Axela Springera.

Döpfner odnosi się też do „koronnego argumentu” stosowanego przez Google i Facebooka w obronie swoich inwigilacyjnych zapędów: „jeśli nie masz nic do ukrycia, nie masz się czego obawiać”. Niemiec stwierdza, że taki pogląd równie dobrze mógłby wyjść z ust szefa Stasi lub innej służby bezpieczeństwa autorytarnego reżimu. „Google wie więcej o każdym korzystającym z internetu obywatelu niż George Orwell śmiałby sobie wyobrażać w swoich najbardziej brawurowych wizjach 1984 roku” – pisze Döpfner. Zwraca też uwagę na niepokojący komentarz współzałożyciela Google, Larry’ego Page’a, który stwierdził, że jest wiele rzeczy, którymi koncern chciałby się zająć, ale nie może tego zrobić, ponieważ są one nielegalne ze względu na obowiązujące przepisy antymonopolowe i ustawy o ochronie danych osobowych. W tym kontekście Döpfner wspomina o tajemniczym przedsięwzięciu Google realizowanym przy współpracy z amerykańską marynarką wojenną na… barce w pobliżu wybrzeża San Francisco – i pyta, czy Google zamierza działać w prawnej próżni, by realizować swoje projekty.

Swoją wypowiedź Niemiec kończy wyrazami nadziei, że Google opracuje lepsze standardy przejrzystości i zacznie opierać wyniki wyszukiwania na czytelnych, jawnych kryteriach, a także udzielać bardziej precyzyjnych informacji o zmianach w swoim algorytmie. Trudno się jednak spodziewać, by korporacja współpracująca z amerykańskim wojskiem, wywiadem i rządem była wrażliwa na apele szefa niemieckiej firmy. Nawet jeśli jest to jeden z największych europejskich koncernów medialnych.

Tagi: , , , , , , , , ,

Tutaj możesz komentować