Rynek domen

Biznes zaczyna się od domeny.

Miejskie geodomeny mają przed sobą przyszłość

Miejskie geodomeny mają przed sobą przyszłość

Do najciekawszych końcówek w segmencie nTLD należą geodomeny miejskie. I to one mają szansę odnieść największy sukces w programie nowych domen. Współczesne metropolie to bowiem nie tylko potęgi gospodarcze, ale również swoiste minipaństwa, z którymi coraz bardziej identyfikują się ich mieszkańcy.

Jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejskich brandów na świecie jest Nowy Jork. Być może jeszcze bardziej rozpoznawalny jest akronim NYC, stosowany dla odróżnienia miasta (New York City) od stanu o tej samej nazwie (New York State). Od niedawna popularna „trzyliterówka” reprezentuje najludniejsze miasto w USA również w formie domeny .nyc.

.nyc przeciera szlaki

Dwa tygodnie temu firma 1&1 opublikowała infografikę poświęconą temu rozszerzeniu, a konkretnie: jego biznesowym perspektywom, w kontekście postrzegania nowojorskiego brandu przez mieszkańców tego miasta. Jak wynika z ustaleń tego rejestratora:
– 82 proc. nowojorczyków „doznaje frustracji”, próbując znaleźć lokalnego producenta lub usługodawcę, ze względu na nieadekwatne sugestie (takich wyjaśnień udzieliło 36 proc. respondentów) i wyniki wyszukiwania pochodzące z całego kraju (36 proc.);
– w 86 proc. przypadków nowojorczycy są w stanie poprawnie zidentyfikować zdjęcia swojego miasta, ale rozpoznają jedynie 15 proc. stron internetowych nowojorskich firm;
– 58,2 proc. respondentów z okręgu Staten Island stwierdziło, że nowojorskie firmy to najlepsze firmy, z których usług korzystało.
Podobnego zdania, co statenislandczycy, było 54 proc. mieszkańców Brooklynu, połowa mieszkańców Bronxu, 47 proc. mieszkańców Queens i 45 proc. mieszkańców Manhattanu.

A teraz kilka danych dotyczących opinii na temat samej domeny .nyc:
– 60 proc. nowojorczyków uważa, że firmy, które korzystają z końcówki .nyc są „innowacyjne i trendy”;
– 70 proc. sądzi, że domena .nyc lepiej skomunikuje nowojorskich konsumentów z lokalnymi firmami;
– 62 proc. mężczyzn i 58 proc. kobiet przyznaje, że z większą chęcią skorzysta z oferty przedsiębiorstwa, które reklamuje się w sieci za pomocą końcówki .nyc.

Infografikę stworzoną w oparciu o opinie tysiąca nowojorskich mieszkańców i konsumentów można oczywiście potraktować wyłącznie jako formę inbound marketingu rejestratora 1&1. Z drugiej strony zamieszczone w grafice wyniki sondażu wydają się realistyczne. Sympatię zarówno do nowojorskich przedsiębiorstw, jak i końcówki .nyc deklaruje znacząca grupa respondentów, ale odsetek tych, którzy nie opowiedzieli się jednoznacznie po stronie nowojorskich brandów również nie jest mały. Tak czy siak, przy ponad dziesięciomilionowej populacji Wielkiego Jabłka takie poparcie wystarczy, by brand NYC w wersji domenowej miał ogromną wartość.

Miasta potrzebują własnych domen

Jednak miejska geodomena nie jest „towarem” godnym wyłącznie Nowego Jorku. Swoje końcówki mają m.in. Berlin, Londyn czy Tokio, a w przyszłości miejskich rozszerzeń zapewne przybędzie. Niewykluczone, że za kilka lat pojawi się kolejna możliwość wnioskowania o utworzenie miejskiej geodomeny i skorzystają z niej inne miasta – również Polskie. Czy takie posunięcie miałoby sens?

Wydaje się, że tak. Niedawno w Polsce gościł Benjamin Barber, były doradca Billa Clintona. Ten amerykański politolog lansuje tezę, że „świat wyglądałby lepiej, gdyby rządzili nim burmistrzowie” i uważa, że jedyną sprawnie funkcjonującą instytucją we współczesnym świecie jest miasto – bardziej zintegrowane i sprawniejsze niż moloch aparatu państwowego. I faktycznie, nawet w Polsce w ostatnim czasie widać wzmożoną aktywność ruchów obywatelskich oraz inicjatywy społeczne, często skutecznie wpływające na politykę miejską. Wraz z zaangażowaniem mieszkańców miast rodzi się i wzmacnia miejska tożsamość, która napędza również rozwój kultury i przedsiębiorczości.

Te trendy mogą mieć bardzo duży wpływ na wzrost wartości miejskich geodomen – tym bardziej że społeczna i biznesowa interakcja w znacznym stopniu rozgrywa się obecnie za pośrednictwem internetu, w tym serwisów www. Dotyczy to nie tylko globalnych metropolii w rodzaju Nowego Jorku czy Londynu, ale również innych miast o dużym potencjale rozwoju, które starają się lub w przyszłości będą się starać o swoje końcówki.

Geodomeny są atrakcyjnym „towarem” nie tylko dla lokalnych przedsiębiorców, ale także dużych firm z lokalnymi oddziałami. Dzięki miejskim końcówkom mogą one skuteczniej przyciągnąć uwagę konsumentów poszukujących usługodawców z „własnego podwórka”, ale także skuteczniej zadbać o swój wizerunek. Skoro miejskie nTLD wydają się dobrą ofertą dla biznesu, powinny one zainteresować również inwestorów. Mimo że zasięg tych końcówek jest ograniczony geograficznie, to jednak ich wartość wcale nie musi być niska. PKB dużych metropolii czy obroty firm działających w wysoko zaludnionych miastach są na tyle wysokie, by uzasadnić pokaźną sumę zapłaconą za dobrą nazwę w miejskim rozszerzeniu. W tego typu inwestycjach przyda się oczywiście znajomość lokalnej specyfiki kulturowo-biznesowej. Jeśli jednak trafimy na domenowy „pewniak” w tym segmencie rynku, warto pokusić się o jego rejestrację. W perspektywie kilku lat zwrot z takiej lokaty kapitału może być naprawdę wysoki.

Tagi: , , , , , ,

Tutaj możesz komentować